wtorek, 9 grudnia 2014

FSO Polonez Caro 1:43 IST Models



Któż nie pamięta emocji jakie towarzyszyły rodzimemu rynkowi motoryzacyjnemu, gdy na początku lat 90-tych pojawił się długo oczekiwany „nowy” model Poloneza. 31 lipca 1991 roku z taśmy montażowej na Żeraniu zjechał pierwszy Polonez Caro. Samochód w porównaniu ze swoim poprzednikiem przeszedł blisko 270 zmian zarówno mechanicznych jak i stylistycznych, w tym największą – całkowicie zmodernizowany przód. Na liście wyposażenia samochodu pojawiły się m.in. felgi ze stopów lekkich, wspomaganie kierownicy, szyberdach, sportowe fotele, centralny zamek oraz radioodtwarzacz.

Klient mógł również zamówić samochód z lakierem metalizowanym, a nieco później także z dieslowską jednostką napędową. Zadbano także o bezpieczeństwo podróżnych. W nowym modelu Poloneza montowano m.in. składaną kolumnę kierownicy oraz zastosowano możliwość regulacji wysokości pasów bezpieczeństwa. Polonez Caro okazał się być rodzimym hitem sprzedaży. Już w roku 1992 zanotowano sprzedaż na poziomie 80 tysięcy egzemplarzy. Mimo, iż to wielkie, paliwożerne auto posiadało setki wad, na jego korzyść przemawiała cena oraz wygoda jaką oferowało. Początkowo nawet rosnący import używanych aut z Niemiec nie był w stanie zachwiać pozycji Poloneza Caro na rodzimym rynku. Dziś wóz ten to już coraz rzadszy widok na polskich drogach. Niestety największa bolączka Polonezów – korozja, zebrała spore żniwo, przez co trudno już spotkać zadbany egzemplarz. Mój model tego wspaniałego samochodu to oczywiście miniaturka wytwórni IST Models. Na pierwszy rzut oka sprawia naprawdę świetne wrażenie. Na wieki plus zasługuje fakt, iż model wykonano w najbardziej popularnym kolorze jaki spotkać można było na ulicach. Ładnie prezentuje się wnętrze, zadbano także o wszelkie listwy oraz uszczelki. Niestety bliższe oględziny modelu zdradzają jego wady, a jest ich niestety kilka. Pierwsza i najbardziej rażąca to ubytki lakiernicze. W dolnych partiach pojazdu widocznie przebija czarny lakier, który pokrywa listwy oraz zderzaki. Niedbale zamontowano także reflektory zarówno przednie jak i tylne. Równie byle jak odtworzono logotypy oraz naklejki na tylnej klapie. Zupełnie też nie wiem co kierowało projektantami w kwestii tablicy rejestracyjnej, która po prostu powala swoją tandetą. Zastanawiają mnie też kołpaki, gdyż pamiętam, iż klasyczne kołpaki Caro były nieco inne, jakby wklęsłe z niewielkimi otworami. Te, które pojawiły się w modelu IST mają oczywiście pokrycie w rzeczywistości, jednak łączyłbym je już z późniejszą wersją z rozszerzonym rozstawem kół. Być może się mylę, więc jeśli ktoś ma więcej informacji na ten temat proszę o sprostowanie. Nie mniej jednak, jak i sam oryginał mimo posiadanych wad stał się hitem, tak i moja miniaturka mimo swoich, również jest dla mnie osobistą perełką w kolekcji. Zapraszam do obejrzenia zdjęć. 

PS. Ciekaw jestem jak wypadnie porównanie z zapowiadanym w kolekcji KAP niebieskim Polonezem Caro. 








6 komentarzy:

  1. Świetny;) na zdjęciach wygląda jak prawdziwy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. Owszem to fajny model, ale niestety mógłby być trochę bardziej dopracowany. Dziekuję za wizytę.

      Usuń
    2. Piękny Polonez. Teraz sobie takiego sprawiłem kupując za dobrą cenę na aukcji. Niebawem zagości u mnie też w kolekcji, lecz po paru modach które trzeba w nim wprowadzić.

      Usuń
    3. Zgadzam się z Tobą, nie omieszkam zerknąć na Twoje modyfikacje.

      pozdrawiam

      Usuń
  2. Modelik bardzo fajny, obowiązkowa pozycja w kolekcji polskich samochodów :) Mnie osobiście irytuje brak naklejki "Caro" oraz czarnego wlotu powietrza na masce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, naklejka mogłaby znaleźć się na właściwym miejscu. Wlot powietrza ma się znaleźć w KAPowskiej wersji. Sam wlot to dyskusyjna sprawa bo sam miałem dwa Polonezy Caro kupione w salonie i... żaden nie miał wlotu;)

      Usuń